Wydarzenia

mam

 

W Dniu Mamy składamy serdeczne życzenia wszystkim MAMOM!

Wielu radosnych chwil z dziećmi

tymi małymi i dużymi!

Dużo zdrowia!

Spełnienia marzeń!

I chwili miłego czasu dla siebie, każdego dnia pomiędzy zabieganiem a obowiązkami!

 

Pracownicy Poradni Psychologiczno Pedagogicznej w Pasłęku

Dzieciom zależy na sukcesach z kilku powodów, m.in. dają poczucie przyjemności i satysfakcji, zaspokajają potrzebę sprawczości oraz podnoszą samoocenę (“umiem to”, “potrafię!”). Ponadto dzięki sukcesom dzieci zyskują podziw i akceptację rówieśników oraz uwagę rodziców.

Jednak porażka jest nieodłączonym elementem życia. W zależności od wieku przybiera różną postać, ale jej gorycz jest równie wielka dla dwulatka, nastolatka, jak i dla dorosłego. Ponieważ nie da się wyeliminować porażki z życia warto od początku uczyć dzieci jak sobie z nią radzić.

  1. Bądźmy empatyczni

Podczas wspierania dzieci w przeżywaniu porażek ważna jest nasza obecność i zgoda na ich emocje. Należy pomóc dziecku nazwać jego uczucia (Jesteś zły, niezadowolony, rozczarowany), zaakceptować je oraz pozwolić na ich odreagowanie. Można mówić dzieciom, że te emocje są normalne w tych okolicznościach i większość ludzi je odczuwa, także my. Unikajmy przekonywania dziecka, że jego praca jest wspaniała, skoro ono przeżywa niezadowolenie. Dodatkowo można dopytać: „W jaki sposób mogę ci pomóc”?, „Co mogę dla ciebie teraz zrobić?”.

 

  1. Odkrywajmy przed dzieckiem nauki płynące z niepowodzenia

Kiedy emocje już opadną i dziecko będzie gotowe, warto zastanowić się wspólnie: „Czego się z tego nauczyłaś/nauczyłeś?” lub „Co zrobisz inaczej następnym razem?”.  Pozwólmy dziecku na samodzielne poszukiwanie strategii, nie podsuwajmy gotowych rozwiązań. Takie pytania koncentrują się na pozytywnych stronach przeżycia i pomogą zrozumieć, że porażka też może nieść ze sobą coś pozytywnego.

  1. Stwarzajmy bezpieczne sytuacje

Rodzice mogą zorganizować takie zabawy i zaaranżować takie sytuacje, w których dziecko może się zmierzyć z porażką na bezpiecznym gruncie. Dobrze sprawdzają się różne gry planszowe, zabawy w mocowanki, ściganki, kiedy dziecko raz wygrywa, raz przegrywa.

Można wówczas zwrócić uwagę dziecka na to, że nie zawsze wygrywa i nie zawsze przegrywa, bo np. w poprzedniej grze tata był drugi. To pomaga dzieciom przełamywać fałszywe przeświadczenie o ciągłych porażkach. Ponadto umożliwia dziecku wyrażanie swoich uczuć w bezpiecznych warunkach.

 

  1. Bądźmy przykładem

Dzieci bacznie obserwują rodziców i właśnie od nich w pierwszej kolejności czerpią informacje na temat konfrontacji z porażkami. To, w jaki sposób rodzic reaguje na swoje niepowodzenia, dziecko odbiera jako pożądany sposób radzenia sobie z trudnościami. Pokazanie maluchowi, że dorośli nie są doskonali i zdarza im się popełniać błędy, doświadczać niepowodzeń, z którymi sobie radzą, jest najlepszą z możliwych nauk.

Rodzic może opowiedzieć o wydarzeniu, kiedy coś mu się nie udało oraz wyjaśnić, czego nauczyła go ta porażka. Dodatkowo warto wówczas zaznaczyć, że porażka nie powstrzymała   go przed kolejnymi próbami (np. Kiedyś nie umiałam piec ciast i zawsze wychodziły mi zakalce. Jednak zobaczyłam w przepisie, co robię źle, spróbowałam jeszcze kilka razy i teraz nie mam z tym problemu).

  1. Pogratulujmy zwycięstwa

Rodzic poprzez swoje zachowanie uczy sposobów reagowania na niepowodzenia. Sposobność ta przychodzi wtedy, gdy dziecko wygrywa, a rodzic nie. Dzieci czasami swoją frustrację z powodu przegranej rozładowują na koledze. Rodzice poprzez swoją postawę mogą pokazać, że można inaczej, tj. można pogratulować zwycięstwa i dodać, że następnym razem będzie nowa szansa na wygraną. Rodzic też może zaakcentować, że pomimo przegranej dobrze się bawił i przyjemnie było spędzić razem czas.

  1. Pokażmy, że porażki pchają ludzi do przodu

W wielu miejscach w Internecie znajdziemy liczne przykłady ludzi, którzy na swojej drodze do sukcesu ponieśli liczne porażki. Wyszukanie takich przykładów razem z dziećmi, obejrzenie i ich omówienie, będzie dla dzieci wspólną cenną lekcją (np. historia Thomasa Edisona, Michael’a Jordana).

  1. Kształtujmy pozytywne przekonania

Zwróćmy uwagę, jaki przekaz na co dzień dajemy dzieciom – gdy ciasto się nie uda lub gdy nie dostaniemy spodziewanej premii. Dzieci chłoną wszystko jak gąbka – nasze słowa, gesty, reakcje i przekonania. Warto zastanowić się jak sami postrzegamy porażkę, np. czy bycie drugim, trzecim to przegrana.

Podkreślajmy, że porażka jest tylko czasowa i dotyczy konkretnego działania (np. dotyczy przegranej w szachy, zepsutej zabawki itp.) oraz nie determinuje dziecka jako człowieka (jeśli przegrałeś mecz to nie znaczy, że jesteś beznadziejny).

Zapewniajmy dziecko, że ma prawo popełniać błędy oraz że nie wpływają one na całościową ocenę jego umiejętności.

Myślenie, że niepowodzenia są nieuniknione oraz dzięki nim człowiek się rozwija i pokonuje własne ograniczenia zaowocuje tym, że dzieci chętniej będą podejmować kolejną próbę, jeśli efekt jakiejś czynności ich nie zadowala.

Można dzieciom też uświadomić, że czasami nie ma się wpływu na porażkę (nie jest wynikiem naszego błędu, ale zbiegiem okoliczności, że nie mieliśmy wpływu na wynik naszej gry). To też jest cenna lekcja dla naszego dziecka, że po prostu czasem się wygrywa a czasem przegrywa.

  1. Rozmawiajmy o sukcesach

Warto jak najczęściej, może co wieczór, rozmawiać z dzieckiem o jego sukcesach, wzmacniając  w ten sposób jego samoocenę i uświadamiając, ile rzeczy już potrafi zrobić. Nie muszą to być wyłącznie namacalne efekty w postaci prac plastycznych, konstrukcji z klocków, medali za pierwsze miejsca w zawodach, piątek w szkole czy choćby nalanej (bez rozlewania) wody do kubka. Dostrzegajmy każde zachowanie dziecka świadczące o jego rozwoju/postępach w danej dziedzinie, np. powiedzmy o tym, że dziś oddało swoją ukochaną zabawkę młodszej dziewczynce, mimo że do tej pory tego nie robiło.

Co na pewno nie pomaga dziecku w radzeniu sobie z porażkami:

  • Poniżanie i obrażanie : „No przecież to takie proste, przedszkolak by sobie poradził”, „Co z ciebie za nieudacznik!”,
  • Porównywanie z innymi dziećmi - obniżasz w ten sposób poczucie wartości dziecka.
  • Wyręczanie - bez podejmowania prób dziecko nie nauczy się nowych umiejętności.
  • Przecenianie możliwości dziecka - porażka będzie się dla niego wiązała z poczuciem winy, że nie spełniło oczekiwań rodzica.
  • Etykietowanie - czyli rzucanie określeń, które mogą albo zdyskredytować umiejętności dziecka albo je przeceniać. Dziecko, które słyszy, że jest “niezdarne” nie będzie widziało powodu, by dalej próbować swoich sił skoro i tak sobie nie poradzi.

Uczucia część – 2

            Jeśli chcemy dziecko nauczyć wyrażania uczuć, ich nazywania, rozpoznawania i radzenia sobie z nimi niezbędne są  wiedza, wskazówki i dobre chęci porozumiewania się z dzieckiem. 

Aby pomóc dziecku w  radzeniu  sobie z własnymi uczuciami:

  1. SŁUCHAJ DZIECKA BARDZO UWAŻNIE.
  • Dobre słuchanie wymaga kontaktu wzrokowego z osobą mówiącą. Oznacza to przerwanie swoich zajęć, odłożenie gazety, wyłączenie telewizora.
  • Dobre słuchanie nie zakłada nigdy, że się wie, co druga osoba powie. Jedną z przyczyn zamknięcia się drugiej osoby jest przypisywanie jej czegoś, czego tak naprawdę nie miała na myśli.
  • Dobremu słuchaniu pomaga zadawanie mówiącemu pytań wyjaśniających i powtarzanie innymi słowami tego, co się zrozumiało: Słyszę, że jesteś zaniepokojona jutrzejszym spotkaniem, czy dobrze zrozumiałam?
  • Dobre słuchanie zakłada brak przesadnej reakcji oraz natychmiastowego działania. Lepiej jest zakończyć całą rozmowę, a później, po przemyśleniu, podjąć działanie za zgodą dziecka. Natychmiastowa, impulsywna reakcja sprawia, że dzieci boją się tego, co może się zdarzyć w przyszłości, a to prowadzi do zerwania nici porozumienia.

            Cierpliwość jest kluczową sprawą w budowaniu zaufania i otwartości między rodzicem a dzieckiem.

  • Dobre słuchanie oznacza akceptację i nie wyśmiewanie się z tego, co dziecko mówi. Można dziecka nie rozumieć, ale wyśmiewanie go i krytykowanie obniża jego poczucie wartości i skutecznie może przerwać nić porozumienia.

Aktywne słuchanie działa, gdy:

  • masz ochotę i czas, by słuchać,
  • rzeczywiście jesteś gotowy zaakceptować stany emocjonalne swojego dziecka,
  • masz zaufanie do możliwości dziecka.


Aktywne słuchanie nie działa, gdy:

  • manipulujesz dzieckiem, czyli chcesz doprowadzić do tego, aby zrobiło to, o co ci chodzi, bez uwzględnienia jego potrzeb,
  • „otwierasz drzwi”, by zaraz „zamknąć” je oceną,
  • usiłujesz słuchać, gdy nie masz czasu,
  • stosujesz aktywne słuchanie, gdy dziecko potrzebuje po prostu informacji.
  1. ZAAKCEPTUJ JEGO UCZUCIA (np. krótkimi „och”, „mmm”, „rozumiem”)

            Dziecko, tak jak dorosły, potrzebuje zrozumienia, kiedy przeżywa silne uczucia. Nie jest wtedy w stanie nikogo słuchać. Nie przyjmuje rady, pocieszenia ani konstruktywnej krytyki. Najczęściej potrafi pomóc sobie samo, jeśli jest wysłuchane i otrzymuje empatyczną odpowiedź. Języka akceptacji i empatii trzeba się uczyć, gdyż tym, czego ludzie najbardziej oczekują, jest zrozumienie ! Wszelkiego rodzaju rady, również psychologiczne i filozoficzne, często sprawiają, że czujemy się jeszcze gorzej.                                                                   Użalanie się i współczucie pogłębiają naszą frustrację, a zaprzeczanie uczuciom i bagatelizowanie ich budzi złość. Bardzo często zwracamy się do dzieci przez: filozofowanie, zaprzeczanie, dawanie rad, stawianie pytań, obronę drugiej osoby, wyrażanie żalu, zabawę  w psychoanalizę.

  1. OKREŚL TE UCZUCIA
  • Gdy chcemy pomóc dziecku rozpoznać i określić emocje, warto pamiętać, że: trudno jest rozpoznać uczucia i emocje dziecka, gdy nie starasz się rozpoznać własnych.
  • Nie należy ingerować na siłę, gdy dziecko nie chce rozmawiać.
  • Aby przemówić do serca dziecka, nie wystarczy techniczne opanowanie języka komunikacji.
  • Nie można pytać, dlaczego dziecko czuje to, co czuje.
  • Nie należy reagować zaangażowaniem większym, niż wymaga tego sytuacja, nie można powtarzać epitetów, jakimi dziecko się określa.
  • Trzeba uważać na dobór słów, przy określaniu uczuć lepiej stosować komunikat: Wygląda na to, że…, Wydaje mi się…, Mam wrażeni… niż: Wiem, co czujesz.
  • Zawsze można wrócić do sprawy, gdy w pierwszym momencie zareagujesz nieprawidłowo (zaprzeczysz uczuciom, zignorujesz je.
  1. ZAMIEŃ PRAGNIENIA DZIECKA W FANTAZJĘ.

            Wyrażanie pragnień dziecka w formie fantazji daje mu możliwość przeżycia w wyobraźni tego, czego nie może mieć w rzeczywistości. Dziecko potrzebuje „luster”, w których mogłoby dostrzec swoje możliwości i uczucia oraz je ocenić. Takimi lustrami są dla dziecka przede wszystkim rodzice. Przez obserwację swojego odbicia dziecko dowiaduje się, kim jest. Odczuwając np. głęboki smutek, początkowo nie jest tego świadome. Smutek jest, istnieje, ale dziecko nie potrafi uświadomić sobie, że jest to jego własne uczucie, że jest ono częścią niego. Jeśli natomiast ów smutek będzie dostrzegalny w lustrze, dziecko przyjmie je jako swój, stanie się on jego częścią, a wnioskiem w psychice dziecka będzie: „Mam prawo odczuwać smutek, smutek jest czymś dobrym”. Odbiciem smutku dziecka jest dostrzeżenie go przez rodziców. Widzą go, akceptują, zatem dziecko otrzymuje od nich „przyzwolenie” na to uczucie, które stanie się odtąd częścią jego życia. Jeśli natomiast rodzice sami nie mają uregulowanej relacji do emocji nazywanej smutkiem, nie dostrzegą jej również u swojego dziecka. Lustro będzie puste, nieme, nie będzie w stanie pokazać dziecku („odpowiedzieć” na jego pytanie ), co się z nim dzieje, co odczuwa. Dziecko ogląda w lustrze wszystkie swoje uczucia. Jeśli dorosły akceptuje uczucia  dziecka, to może ono zauważyć w lustrzanym odbiciu, że:

- uczucia są dobre, mają prawo istnieć,
- jestem akceptowana/y, gdy się boję, to znaczy, że ja również mogę zaakceptować swój strach,
-moja potrzeba ukojenia, pociechy jest czymś dobrym, mogę z niej korzystać, mam prawo odczuwać taką potrzebę oraz oczekiwać, że będzie zaspokojona.

Jeśli dorosły nie akceptuje uczuć dziecka, to może ono zauważyć w lustrze:                                     

– uczucia nie są czymś dobrym, co można uznać za część siebie,
– nauczę się odwracać uwagę od uczuć

– moich potrzeb nie należy traktować poważnie, a najlepiej o nich zapomnieć.

           Gdy dorosły szanuje stany emocjonalne dziecka, dziecko uczy się szacunku do osoby dorosłej, która okazuje mu szacunek. Mówiąc dziecku, że nie czuje tego, co czuje, pozbawiamy je naturalnego instynktu obrony (który opiera się na odczuciach), pozbawiamy je pewności siebie i ufności we własne siły. Kiedy uznajemy realność przeżyć emocjonalnych dziecka, rozwijamy u niego zdolność postępowania zgodnie z wewnętrznymi bodźcami, umiejętność dbania o swoje potrzeby. Aby nasza miłość służyła dzieciom, musimy krok po kroku nauczyć się, jak zamieniać ją na właściwe słowa. Gdy na przykład się gniewamy, także możemy używać słów, ale tylko takich, które nie wyrządzają szkody. Rolą rodziców nie jest pilnowanie, by dziecko było ciągle szczęśliwe, ale by dojrzewało, a w tym pomaga przeżywanie żalu, gniewu, rozczarowania. Nie można chronić dziecka przed tymi przeżyciami, trzeba nauczyć je, jak sobie z nimi radzić.

 

Literatura:  J. Sakowska, „Szkoła dla Rodziców i Wychowawców”, Warszawa 2008.

W ramach współpracy Poradni z naszym środowiskiem pedagogicznym w dobie walki z koronawirusem prezentujemy aktywności i akcje twórczych pedagogów, którzy w czasie pandemii podejmują się niezwykłych zadań. Prezentujemy dzisiaj pracę Pani pedagog Ewy Żukowskiej ze Szkoły Podstawowej Nr 1 w Pasłęku. Zapraszamy do zapoznania się z Jej prezentacją:

„Od kiedy Gimnazjum nr 1 im. Władysława Jagiełły w Pasłęku zostało Szkołą Podstawową nr 1 w Pasłęku staramy się bardzo oswoić mury szkolne, klasy, korytarze, aby były atrakcyjne dla naszych najmłodszych uczniów oraz dla naszych przedszkolaków. W czasie pandemii koronawirusa, w oczekiwaniu na naszych uczniów (niestety, bez ich udziału)  postanowiliśmy "dokończyć" jedno z zadań grupy projektowej „SAMA”, „Gram bez prądu” i wymalować na szkolnym parkingu (byłym parkingu) ścieżki gier podwórkowych. Przed lekcjami, po lekcjach, na przerwach nasze dzieci, nie tylko te najmłodsze, będą mogły się bawić, skakać, doskonalić swoją koordynację ruchową i nie tylko!”

Leonora Ewa Żukowska

Pani Ewo,

Gratulujemy pomysłu. Pani praca przyniesie wiele radości dzieciom, a także mamy nadzieję młodzieży. Dziękujemy za podzielenie się z nami swoim optymizmem.


Pracownicy Poradni Psychologiczno – Pedagogicznej w Pasłęku

 

Oto kilka zdjęć dokumentujących pracę Pani Ewy.

 

 żaba1                              biedronka

 

 

motyl